Jesień to mój czas na przemyślenia.
Tym bardziej że po oknie spływają krople deszczu a po mojej buzi krople łez...
To mój czas na rozmyślanie co było, kogo poznałam, co zyskałam, co straciłam, co z kim przeżyłam i co dzięki temu mam...
Zasiadam na fotel, włączam muzykę - najlepiej relaksującą, taką która mnie uspokaja, pozwala myśleć i rozpamiętywać...
I tak sobie siedzę i myślę...
Dużo w życiu głupstw narobiłam ale dzięki tym głupstwom wiem jak mam się zachować teraz i tu.
Niektórych grzeszków się wstydzę i wiem o nich tylko JA, o niektórych wiedzą moi bliscy...
Każdy ma jakieś sekrety, których się wstydzi.
Następnym głupstwem jakie robię w tej chwili jest to piszę maile z dawną sympatią ...
Sympatią, którą niegdyś darzyłam wielkim uczuciem. Lecz uczucie to nie przetrwało. Choć często wracamy do mail i do rozmów.
Czy to jest złe?
Czy będę przez to potępiona?
Jesień...
Zawsze na jesień się odzywa...
P. czego tak naprawdę chcesz???
Czy to źle że rumienię się przez ekranem komputera gdy On pisze mi komplementy?
Nie zakocham się bo mam męża, mam syna ale... od czasu do czasu coś mi ściska żołądek gdy o Nim pomyślę...
Jesień...
nie bądź dla mnie tak bezlitosna... ehhh
