Koniec świat, w sumie dobrze że to tylko dwa dni, bo mój biedny żołądek by tego nie wytrzymał :P
W wigillię była napięta atmosfera, jak co roku zresztą u Nas.
Emocje opadły jak zasiedliśmy do stołu...
Lubię Święta ale nie lubię tego objadania :P
Brzuchy nas cały wieczór bolały haha, no ale cóż będziemy sobie żałować przecież są Święta :)
No ale dość o mnie i moim żołądku, pomówmy o Kacprze.
Urwis z niego straszny. Nigdy nie był aniołkiem ale po antybiotyku (zapalenie krtani go dopadło) zrobił się strasznie pobudzony. O matko, energii to On ma pięciu.
Dlatego też nie myślę o drugim dziecku (o tym w kolejnym wpisie) bo młody mi zastępuje całą gromadę haha :)
No więc kolacja sobie trwa, Kacper jak to niejadki maja w zwyczaju zjada tylko swoje przysmaki.
A więc gdy my szykowaliśmy stół do Wigilii Kakuś podjadał kabanosa, natomiast w samą kolację - uwaga... smażoną kiełbasę :P Napiszę Wam niebawem co to ten mój niejadek jada a czego nie jada :)
Po kolacji Łukasz tj. mój mąż zabrał syna do jego pokoju żeby poszukał pierwszej gwiazdki na niebie, która przyniesie prezenty :)
Ja wtedy myk do przedpokoju do szafy i wlokę się do salonu z prezentami.
Mina Młodego była bezcenna, aż mi się łezka w oku zakręciła... aahhhh
Chciał Furbiego ale niestety nie dostanie bo za drogo.
Więc zmieniliśmy Furbiego na Przytulacza - ktoś kudłate coś i wózek na zakupy (bo na urodziny dostał od mojej mamy kasę sklepową).
śmieje się, woła jupi, kicha, zaśpiewa itd. w sumie nic ciekawego liczyłam na coś lepszego no ale cóż trudno się mówi i żyje się dalej.
To nasza włochata postać
Młody z włochaczem i swoim "Akunem"
A tu już wozi w wózku swoich przyjaciół :)
Podsumowując oprócz tego że Kacper bardzo dokuczał cały dzień, kolacja odbyła się bez większych sporów i kłótni haha (nie wiem jak u Was ale u Nas to norma że ktoś się z kimś pokłuci, wtedy mój mąż zawsze mówi: "NIECH ŻYJE MAGIA ŚWIĄT" :P
A to jesteśmy My czyli Kacperek, ja czyli Ania i Łukasz. Witamy Was serdecznie mamy nadzieję że przypadniemy Wam do gustu :) Ściskamy gorąco :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz